TOC Szukaj w polskim Infoseek'u



U zarania ludzkich dziejów, zaraz potem, jak niebo oddzieliło się od wody, a ziemię wypełniło życie - osobniczki żeńskie otrzymały dar uczestnictwa w procesie przeobrażania i rozwoju kombinacji genów w nowe pokolenie, zaś osobniki męskie - zadanie przekazywania materiału genetycznego, możliwie najlepszej jakości.

Osobniczki żeńskie - wiedząc, domyślając się, lub przeczuwając instynktownie, że potomstwo usamodzielnia się bez pośpiechu - zwlekały i grymasiły z dokonywaniem wyborów pośród najlepszych ofert, zaś osobniki męskie ponosiły trudy przekonywania potencjalnych partnerek i konkurencji, że na wybór taki zasługują. Im wyższe miejsce w hierarchi gatunków zajmował męski osobnik, tym dłuższej oczekiwano od niego demonstracji, i profesjonalniej przygotowanej kampanii.

Krolowa

Gra gwarantowała silne emocje i wysoką stawkę - kontrakt oznaczać mógł nawet monopol w haremie. Najczęściej jednak negocjacje wieńczyła indywidualna weryfikacja potencjalnej partnerki. Cały marketing i poniesione inwestycje mogły zawieść w ostatniej chwili, gdy zjawiał się sprytniejszy i podstępniejszy konkurent. Odrzuconym pozostawała jedynie nadzieja, na sukces w następnym przetargu. Natura obdarzyła w ten sposób męskiego osobnika stanem permanentnej mobilizacji. Tu i ówdzie dawało się więc, słyszeć tłumione pomruki: Równe prawa dla wszystkich! Skończmy z damską dominacją!

Tak się też stało. Ci, którzy niewielkie mieli szansę w pojedynkę, potajemnie zawiązali tak zwaną "spółdzielnię". Na wieczornych spotkaniach w coraz szerszym gronie, układano wizjonerskie wiersze buntowniczych poematów. W nich to zdetronizowano i odsunięto kobietę od władzy i interesów (odeszły wraz ze starożytnym Egiptem). Bardzo się to mężczyznom podobało.

Po pierwszych odważnych wierszach, częstując się wonnymi liśćmi i spluwając śliną, ułożono dla czystości hierarchii, pieśń o Bogu-mężczyźnie (za co chwała spłynęła na judeo-chrześcijan). Kobiety wykluczono z grona bogiń, kapłanek i odsunięto do tylnych rzędów społeczności wyznawców. Eksperyment szkoły rodzenia dla ojców nie przyniósł wprawdzie spodziewanych efektów, ale podjęto decyzję, że w końcu i sam Bóg też miał Matkę. Dla pewności, wyznaczono kary dla kobiet zbliżających się do świętych manuskryptów a także mówiących wierszem.

Wreszcie ... nastał dzień wielki. Słowo po słowie ciałem się stało. I stał się mężczyzna "tym, który nazywa rzeczywistość". <

Kultura matriarchatu padła. Świat zalały barbarzyńskie porządki, dla przypieczętowania utrwalane terrorem. Naturę kobiety, zbiorową siłą opanowano i podporządkowano. Wybranka przypisana została do patriarchy za życia i po śmierci. Po jego śmierci. Rozporządzając życiem kobiety, zaznał błogiej wyłączności i gwarancji, że odchodząc do lepszego świata, nie okaże się gorszy od następcy. Gdy odchodził, ona odchodziła wraz z nim. Czasem, gdy wielkie w nim było uczucie samotności, ostatnią podróż umilało mu kilkaset towarzyszek ...

Próżność i dominacja nie przyniosły jednak spodziewanej ulgi. Przeciwnie. Pazury, rogi, kły domagały się ścierania. Uradzono więc wprowadzenie nowego, praktycznego wynalazku: powszechnej, gatunkowej wojny. Militarne spektakle podtrzymywały kontrolę nad siłami natury, szybko zatem stały się rytuałem powtarzany na tyle często, na ile wymagała tego sytuacja. System nie na żarty zaczął pożerać własne dzieci, ale gdzie drwa rąbią ... Kosztowna idea "obcego-wroga", podtrzymywała wiarygodność patriarchy-obrońcy. Wszystko wskazywało na to, że tak będzie zawsze.

Aliści, genetyka domagała się swoich praw. Kropla za kroplą dominacja topniała wobec nieodgadnionej odporności i wytrwałości kobiecej, oraz nadwątlonych, stresem totalitaryzmu, sił męskiej populacji. Umykało z rąk główne narzędzie siły i propagandy - informacja - atut władzy, berło dzielące społeczność na grupy. Chwilowe błąkanie się kobiet pomiędzy istotą własnej natury, a równouprawnieniem przyniosło świadomość, że równość wobec różności, to pułapka.. Przyszła chwila zgłębienia i zrozumienia. Pojęły, że nie muszą stroić się w lwie grzywy ani orle pióropusze, gdyż są ponad to silne.

Obecność kobiet w życiu publicznym intensywnie narastała, co nie dało czekać długo na efekty. Globalne konflikty ustępować zaczęły globalnym porozumieniom, powszechność zaś informacji sprawiła, że rozwój rasy ludzkiej wyraźnie zaczął ewoluować do wyższej sfery. Informacja z całą serią przejść i połączeń tkała wokół planety sieć i zmieniała jej świadomość. Wyglądało to niemal mistycznie: powstawało istnienie, które czuło, reagowało i odreagowywało na wyższym poziomie - nowe istnienie ludzkiej świadomości, która w owym istnieniu już była.

Olaneta wraz z technologicznymi i międzyludzkimi połączeniami wytwarzała intelektualną sferę, stającą się niemal fizycznym elementem. Był to kokon. Bez wątpienia, globalny kokon. Planeta wytwarzała istnienie czegoś, czego obecność zaczynano sobie uświadamiać; cyberprzestrzeń...? macierz? gaja? neosfera?

To istnienie, tkane przez osoby o największym wyczuciu....

.... wykazywało cechy żeńskie...!?


Maga Donajski





MiastoKobiet.art.pl


Copyright (c) 1997 MiastoKobiet.art.pl Wszystkie prawa zastrzeżone